czwartek, 31 października 2013

Rozdział 1

Reven jeszcze zanim się odwróciła, wiedziała że za stoi za nią demon. W duchu przeklinała swoją nieuwagę. Była sama, w lesie, niezbyt daleko od najbliższych domów ale potwór o nadnaturalnej sile, pazurach i kłach zabije ja zanim zdąży choćby krzyknąć. Była idealna ofiarą. Głupia, mała dziewczynka po której nikt nie zapłacze, może nawet kilka osób ucieszy się z tego że zniknie. Ale z drugiej strony dlaczego nie atakuje? Powoli odwróciła się. Próbowała uspokoić swoje galopujące serce.
    Kilka metrów za nią stał chłopak w jej wieku, około 16 lat. Był on opalony mimo iż słońce nie pokazywało się od miesiąca. Miał przystojną twarz i ciemno - brązowe oczy. Był ubrany w przetarte jeansy i ciemna koszulkę. Nie miał na sobie żadnej bluzy czy kurtki, mimo iż mogło być najwyżej kilka stopni powyżej zera.
     Był to Derek.  Raven nie rozmawiała z nim od  czasu kiedy wyjechał, nie utrzymywali ze sobą kontaktu. A kiedy wrócił do Mistic Falls rok temu, nie był już tym samym lękliwym i nieśmiałym chłopakiem z którym  spędzała czas kiedy mama przywoziła ją na weekendy do babci. Ona nie była również ta sama wesołą i  optymistyczną dziewczyną co kiedyś, od kiedy jej matka umarła. Oboje się zmienili.
       - Cześć - odezwał się chłopak. Nastolatka pamiętała jego cichy nieśmiały głos. Teraz brzmiał on pewnie i miał inną barwę, pewnie przeszedł transoformację.
       - Cześć - jej głos z kolei brzmiał niepewnie. - Śledzisz mnie? - teraz jej głos sarkastycznie i było w nim czuć niechęć, miała nadzieję że odstraszy chłopaka.
        Derek zaśmiał się cicho. Może jej się wydawało, ale jego śmiech przywodził jej na myśl warkot.
        - Nie nie śledzę cię, po prostu lubię czasem pobyć sam. A ty co tu robisz?
        - Chciałam odetchnąć świeżym powietrzem. Nie będę ci przeszkadzać. Robi się już ciemno, powinnam wracać do domu, babcia będzie się martwić.
         - Słyszałem o twojej mamie. To przykre....
         Reszty nie dosłyszała, odwróciła się, nie chciała tego słuchać. Od śmierci matki minęło 7 lat, a ona ciągle się z tym nie pogodziła.  Nie chciała by Derek widział jej łzy. Szła szybko, długimi krokami. Rękawem otarła łzy. Przed oczami stanął jej scena kiedy znalazła matkę w łazience z podciętymi żyłami.
         Reven wracała ze szkoły. Tego dnia mama nie wyszła po nią na przystanek, co czasem jej się zdarzało. Sama przyszła do domu. Kiedy weszła do środka zaczęła ja wołać, odpowiadało jej tylko echo własnego głosu. Dziewczynka zaczęła jej szukać. Nie było jej w kuchni, salonie, sypialni. Postanowiła zajrzeć do łazienki. Najpierw zaczęła pukać. Kiedy nikt jej nie odpowiadał, więc nacisnęła klamkę, która ustąpiła. Otworzyła drzwi i weszła do środka. Widok jaki zobaczyła, miał ją prześladować do końca życia. Mama z rozsypanymi ciemnymi włosami, leżąca na podłodze łazienki. Oba jej nadgarstki noszą ślady ran ciętych. W pobliżu jej prawej reki leży żyletka. Niegdyś białe płytki teraz są całe we krwi. Niebieskie oczy patrzą się na nią pusto, bez wyrazu. Dziewczynka zaczyna krzyczeć...
        Ktoś łapie ją za ramię, nastolatka odwraca się, to Derek.
        - Przepraszam...nie chciałem... - nie daje mu dokończyć.
        - Puszczaj mnie - jej głos był zimny, przecinał powietrze jak brzytwa. Próbowała wyszarpnąć ramię, ale uścisk stał się jeszcze mocniejszy.
         Narastała w niej wściekłość.
         - Puszczaj albo pożałujesz - to nie był już jej głos, był to głos potwora którym była. Wolna ręka zamachnęła się na Dereka. Ku jej zdziwieniu i przerażeniu w ramię chłopaka wbił się długi, cienki, sztylet. Nawet nie wiedziała z kąd wziął się on w jej dłoni. Gdy puściła jego rękojeść, zniknął. Uciekła, zatrzymała się dopiero przed swoim domem. Otarła łzy i uspokoiła się. Dopiero wtedy weszła do środka. Skierowała się do kuchni, zjadła kolację oraz opowiedziała babci o tym co zdarzyło się w lesie. Babcia stwierdziła że to może być jej kolejna zdolność. Tyle że żadna z nich nie potrafiła określić na czym na ona polegać. Nóż pojawił się niespodziewanie, nie chciała także dźgnąć nim Dereka.
           Przed snem opisała ten dzień w swoim pamiętniku i poszła spać.
         


Kolejny rozdział. Pewnie wyszedł gorzej niż poprzedni i jest krótszy. Następny będzie dłuższy, to na pewno i może pojawić się ciągu kilku następnych dni, mamy długi weekend więc będę miała trochę czasu na pisanie.
     Pozdro dla czytelników.
         
     

3 komentarze:

  1. Fajne. Żal mi Raven. No i ciekawią mnie jej zdolności.

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurcze, rzeczywiście krótko. Zaczęłam się rozkręcać a tu koniec.. No nic. Wniósł wiele pytań ale żadnych odpowiedzi. Idę czytać dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej, jestem pierwszy raz na twoim blogu a już mi się podoba(chyba jesteś fanką Pamiętników Wampirów- wnioskuję to po nazwie Mystic Falls). Dziwi mnie dlaczego masz tak mało wyświetleń, bo twój blog jest naprawdę dobry.

    OdpowiedzUsuń